Jeśli śledzicie mojego bloga, wiecie doskonale, że u nas alergia to temat rzeka, ale to, co wydarzyło się teraz, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Wszystko przez tę fatalną aurę. Brak deszczu w ostatnich tygodniach sprawił, że stężenie pyłków w powietrzu stało się wręcz ekstremalne. Każde wyjście na krótki spacer, nawet tylko do ogródka, kończyło się u dzieciaków nie tylko katarami, ale nagłym wysiewem bąbli pokrzywkowych, które wędrowały po całym ciele. Jako 33-letnia mama, która z zamiłowania drąży tematy medyczne, nie mogłam stać bezczynnie, patrząc, jak moje dzieci się męczą.
Dlaczego brak deszczu to przepis na pokrzywkę?
Musimy zrozumieć, że ta nagła pokrzywka to nie przypadek, ale wynik ogromnego pylenia, które z powodu braku opadów dosłownie „wisiało” w powietrzu. Deszcz normalnie zmywa te drobinki, przybija je do ziemi, a teraz pyłek unosił się wszędzie, drażniąc barierę hydrolipidową moich maluchów, która u dzieci ze skłonnościami do atopii i tak jest już nieszczelna.
Moja strategia walki musiała być szybka i konkretna, a pierwsza lekcja, jaką wyciągnęłam, brzmi: przestań myć dzieci zbyt często. Choć brzmi to kontrowersyjnie, każda kąpiel w twardej wodzie naruszała i tak już podrażniony naskórek Kubusia i Edzi, więc przeszliśmy na system szybkich, letnich pryszniców.
Fundament pielęgnacji czyli emulsja Emotopic
W mojej łazience wylądowało kilka hitów z apteki i muszę przyznać, że dopiero ich porównanie dało mi jasny obraz tego, co realnie działa. Naszym fundamentem stała się emulsja do kąpieli Emotopic. To polska marka, którą cenię za prostotę, bo bazuje na naturalnych olejach konopnym i rzepakowym. Jej skład jest genialny, bo nie zawiera zbędnych zapachów ani agresywnych detergentów, a po wyjściu z wanny skóra dziecka nie jest ściągnięta, lecz pokryta delikatnym filmem ochronnym. Olej konopny działa przeciwzapalnie, co przy pokrzywce jest absolutnie kluczowe. Porównywałam ją z popularnym balsamem La Roche-Posay Lipikar Baume AP+M, który choć ma świetny niacynamid i masło shea do odbudowy mikrobiomu, to jednak u nas lepiej sprawdzał się dopiero w fazie regeneracji. W momencie ostrego wysiewu bąbli był dla dzieci zbyt treściwy i np. Edytka narzekała, że skóra pod nim „nie oddycha”, co tylko potęgowało jej dyskomfort.
Mój ratunek w kryzysie: Allergika Szybka Pomoc
Prawdziwym przełomem okazał się jednak produkt, który z czystym sumieniem mogę nazwać odkryciem roku – Allergika Szybka Pomoc w przypadku swędzenia. Kiedy pokrzywka u Kubusia była w fazie krytycznej i synek płakał z bezradności, ten preparat zadziałał niemal natychmiastowo. Jako świadoma mama szukałam czegoś, co nie tylko nawilży, ale realnie wyłączy receptory świądowe. Kluczem okazał się polidokanol, który działa miejscowo przeciwświądowo, oraz aż dziesięcioprocentowe stężenie gliceryny. Gliceryna w takim wydaniu nie tylko wiąże wodę, ale wręcz chłodzi tkankę od środka. Co najważniejsze, Allergika nie ma emulgatorów ani konserwantów, więc ryzyko dodatkowego podrażnienia jest zerowe. Większość balsamów dla alergików tylko natłuszcza, a ten produkt po prostu przerywa błędne koło drapania, co pozwoliło nam uniknąć nadkażeń bakteryjnych skóry.
Mokre okłady i chłodne powietrze jako as w rękawie
Sama chemia apteczna to jednak tylko połowa sukcesu, bo wdrożyłam też domową logistykę, która uratowała nasze noce. Metoda mokrych okładów, czyli tak zwany wet wrapping, okazała się zbawienna. Na noc, po dokładnym posmarowaniu dzieci Allergiką, nakładałam im na najbardziej swędzące miejsca wilgotne, bawełniane opaski, a na to suchą piżamkę. Wilgoć parując chłodzi skórę i obkurcza naczynia krwionośne, co drastycznie zmniejsza wyrzut histaminy. Do tego mocno obniżyliśmy temperaturę w sypialni. Zapomnijcie o 22 stopniach – u nas termometr pokazywał ledwo 19, bo ciepło to największy wróg pokrzywki. Gdy ciało rozgrzewa się pod kołdrą, świąd staje się nie do zniesienia, a chłodne powietrze działa jak naturalny środek znieczulający, pozwalając dzieciom na regenerujący sen.
Podsumowanie i rady dla innych mam alergików
Drogie Mamy, jeśli Wasze maluchy budzą się z płaczem i drapią rączki tak, że serce pęka, pamiętajcie, że pokrzywka to sygnał od organizmu: „mam dość tych pyłków!”. Moja rada jest prosta: ograniczcie mycie, postawcie na Emotopic do kąpieli i miejcie pod ręką Allergikę Szybka Pomoc, którą najlepiej trzymać w lodówce dla dodatkowego efektu chłodzenia. Oczywiście w sytuacjach, gdy dostępne metody nie dają efektu, udajcie się jak najszybciej do lekarza, bo może konieczna będzie np. większa dawka przeciwhistaminiku czy dodatkowe leki.
Pomóżmy barierze skórnej naszych dzieci, bo to ona jest ich pierwszą linią obrony w te suche, bezdeszczowe dni. Pamiętajcie, że nie jesteście w tym same i choć walka z alergią bywa wyczerpująca, to odpowiednie dermokosmetyki i chłodne okłady potrafią zdziałać cuda. Życzę Wam i Waszym maluchom spokojnych przespanych nocy i mam nadzieję, że w końcu spadnie ten upragniony deszcz, który przyniesie nam wszystkim ulgę. Trzymajcie się ciepło, ale w chłodnych sypialniach!